Sprawdziłem sobie ostatnio jak zmieniała się cena złota względem dolara na przestrzeni ostatnich 200 lat. Ciekawe jest to, że cena złota utrzymywała się w przedziale 20-40 USD od 1792 do 1970 roku. Potem w momencie kiedy nastąpiło “oderwanie” dolara od złota, cena złota poszybowała do 1,6 tys. USD w 2012 roku. Czy to była bańka?

Sprawdziłem sobie ostatnio jak zmieniała się cena złota względem dolara na przestrzeni ostatnich 200 lat. Ciekawe jest to, że cena złota utrzymywała się w przedziale 20-40 USD od 1792 do 1970 roku. Potem w momencie kiedy nastąpiło “oderwanie” dolara od złota, cena złota poszybowała do 1,6 tys. USD w 2012 roku. Czy to była bańka? A może ludzie zaczęli inwestować w złoto bo spodziewali się spadku siły nabywczej dolara … no i w sumie dobrze się spodziewali - patrz wykres poniżej:Siła nabywcza dolara


Inwestycja w złoto i tego typu aktywa ma nas uchronić przed inflacją. Oczywiście możemy trzymać pieniądze w banku ale w tej formie systematycznie spada ich wartość nabywcza ze względu na inflację - czyli za tą samą złotówkę można kupić mniej niż rok wcześniej. Przykładowo siła nabywcza USD (dolar) spadła pomiędzy rokiem 1913, a 2013 prawie 20 krotnie.

Teraz najważniejsze pytanie - czy kurs BTC (Bitcoin) względem USD (Dolar Amerykański) obecnie rośnie, czy to wartość USD, który jest głównym reprezentantem “starego systemu” spada? Żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba wiedzieć jak obecnie jest kreowany pieniądz bo z tego może nam zacząć wynikać, że cały obecny system bankowy jest zagrożony i bardzo łatwo może upaść.

Skąd w bankach biorą się pieniądze? Oczywiście w pierwszej kolejności ludzie lub firmy muszą wpłacić do takiego banku swoje oszczędności. Powiedźmy, że do danego banku ludzie wpłacili 1 tys. zł. Czy w obecnym systemie ten bank ma 1 tys. zł? No właśnie nie. Jest coś takiego jak mnożnik kreacji pieniądza bankowego - obecnie wynika z niego, że jak ludzie do tego banku wpłacą 1 tys. zł to bank może udzielić kredytów na 28 tys. zł (w uproszczeniu). Wyobrażacie to sobie? Biorę od Was 1 tys. zł i jutro pożyczam komuś 28 tys. zł - wykreowałem sobie 27 tys. zł z niczego!

Ostatni głośny kryzys “obecnego systemu” był w 2008 roku - wtedy to upadł bank Lehman Brothers. Wtedy inwestorzy zaniepokojeni ogólną sytuacją na świecie zaczęli “uciekać” ze swoimi pieniędzmi. Nie chodzi o “uciekanie” z pieniędzmi za granicę oczywiście. Tu chodzi o uciekanie przed potencjalną inflacją - wszyscy się przestraszyli, że jak rząd amerykański, żeby uratować upadające banki dodrukuje 200 mld USD to siła nabywcza posiadanych przez nich aktualnie dolarów spadnie - czyli za 1 USD będą mogli kupić mniej niż wcześniej. 

Co zrobili wtedy inwestorzy - zaczęli się “przesiadać” na złoto no i kurs złota skoczył z 800 USD na ponad 1,6 tys. USD. Czyli inwestorzy (ogólnie ludzie, którzy posiadają oszczędności) kupowali złoto. Co to znaczy kupowali złoto? Transakcja kupna to jest tak naprawdę transakcja wymiany - jak mam dolary i chce kupić złoto to znaczy, że sprzedaje moje dolary i kupuje złoto. Jak dużo ludzi chce coś sprzedać, w tym wypadku dolary to cena tego aktywa spada (w delikatnym uproszczeniu) - dużo sprzedających konkuruje o mało osób zainteresowanych kupnem i mamy efekt cena jednego waloru spada względem drugiego. 

No i teraz do rzeczy - do naszego “nowego złota” czyli kryptowalut. Skąd ludzie biorą pieniądze, żeby kupić Bitcoin lub inną kryptowalutę? Wypłacają te pieniądze zazwyczaj ze swojego banku. O ile w wypadku zakupu złota sprawa ta nie była aż tak istotna, bo kupując złoto zazwyczaj kupowaliśmy je jako instrument finansowy w obecnym systemie, o tyle w wypadku kryptowalut sprawa ta nabiera dużo bardziej istotnego wymiaru. Wypłacając pieniądze, żeby kupić Bitcoin lub inną kryptowalutę wypłacamy te pieniądze z “obecnego systemu” i wpłacamy do “nowego systemu”, który jest od tego starego całkowicie oderwany bo jest systemem zdecentralizowanym, na którym łapy nie trzyma ani żaden bank, ani instytucja finansowa ani nawet żadne państwo - tzn. nawet jak ktoś trzyma na tym łapę to w ograniczonym zakresie. 

Moja teza na obecną sytuację jest więc taka, że ryzyko upadku “obecnego systemu” jest spore. Wystarczy, że kilka procent ludzi będzie chciało wypłacić swoje pieniądze z banków i cały system się posypie bo banki nie będą miały pieniędzy, żeby wypłacać je kolejnym ludziom. Dla przykładu jeden kraj - USA - amerykanie na kontach bankowych posiadają trochę ponad 900 mld USD oszczędności. Obecna kapitalizacja (liczba wyemitowanych jednostek pomnożona przez ich aktualną cenę) Bitcoin, czyli tylko jednej z wielu kryptowalut wynosi jakieś 350 mld USD. Czyli jakby amerykanie chcieli wyciągnąc 900 mld USD ze swoich banków, żeby za te pieniądze kupić np. Bitcoin to nic amerykańskiego systemu bankowego nie byłoby w stanie uratować. Robię przy tym założenie, że żadne Bitcoiny nie byłyby kupowane na kredyt co jest pewnie mało realne.

Teraz, żeby zrozumieć jak blisko obecny system jest od katastrofy trzeba zrozumieć czym jest Bitcoin i jak jest tworzony. Poniżej podaje trzy podstawowe (moim zdaniem) zasady algorytmu jego tworzenia:

  1. Pierwsza mówi o tym, że nie może być stworzonych więcej niż 21 mln Bitcoinów, 
  2. Drugia mówi, że każdy kolejny blok jest odkrywany co 10 minut,
  3. Trzecia, która zakłada systemowe “utrudnienie” wydobycia (tzw. halving) co kilka lat w taki sposób, żeby uwzględnić prawo Moora (dotyczy szybkości procesorów). 

Pomijając, że te zasady są genialne w swej prostocie, wynika z nich też kilka innych rzeczy. Ponieważ liczba jednostek jest ograniczona do 21 mln szt. (czyli “ilość złota w ziemi” jest skończona i więcej nie da się go “wykopać”) to im więcej ludzi będzie chciało to “złoto” kupić tym jego cena będzie wyższa. Ktoś może powiedzieć po co kupować Bitcoin jak można go “wydobywać” - czyli kupić komputer, uruchomić na nim specjalne oprogramowanie i podłączyć do sieci. 

Nagroda dla “kopiących” jest płacona za wydobycie każdego kolejnego bloku. Ponieważ jednak algorytm zakłada wydobycie każdego nowego bloku średnio co 10 minut to podłączenie do sieci kolejnych “komputerów kopiących” (tzw. koparek) wcale tego nie przyspiesza - jedyne co robi to powoduje, że nagroda za wykopanie każdego kolejnego bloku dzielona jest na większą liczbę “kopaczy”.

Czyli im więcej “kopaczy” w sieci, tym więcej kosztuje “wydobycie” każdego kolejnego bloku, czyli tym więcej powinien kosztować jeden Bitcoin, żeby “wydobycie” było nadal opłacalne. 

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze halving, czyli utrudnienie wydobycia każdego kolejnego bloku co 4 lata. Powiedźmy, że jak przy obecnych cenach “wykopania” jednego Bitcoina kosztuje 6 tys. USD to po kolejnych halvingu od razu będzie kosztowało 12 tys. USD, a po kolejnym 24 tys. USD. itd. Z halvingu wynika jeszcze jedna rzeczy, że wszystkie 21 mln Bitcoinów będzie wykopane najwcześniej do 2145 roku. 

Z tych wszystkich zasad wynika jedna rzecz - im więcej ludzi korzysta z Bitcoina tym musi być on droższy, a obecna jego wycena jest dyskontowaniem przyszłości, w której po kolejnych halvingach koszt jego wydobycia będzie kilkukrotnie wyższy. Dokładnie tak samo jest ze złotem - ponieważ jest jego skończona ilość to jakby nagle wszyscy ludzie na świecie chcieli zamienić swoje dolary, złotówki, czy inne franki na złoto to cena złota wystrzeliłaby w kosmos … i to byłoby jak najbardziej uzasadnione. 

To dlaczego wszyscy “obrońcy” tradycyjnego systemu twierdzą, że Bitcoin to kolejna bańka? Moim zdaniem część z nich m.in. Alan Greenspan (były szef amerykańskiego systemu rezerw federalnych - uznany ekonomista) twierdzi, że Bitcoin to kolejna bańka bo zdaje sobie sprawę, że ten system zagraża systemowi, który na ten moment go “utrzymuje”. Uruchomiony w ostatnim czasie czarny PR w zakresie kryptowalut, ostrzeżenia instytucji typu NBP, czy KNF to wszystko wynika z tego, że większość z nich zdaje sobie sprawę jakie ryzyko dla obecnego systemu niesie za sobą rosnący rynek kryptowalut. W uproszczeniu - jeżeli na świecie będzie jakaś większa “rozpierducha” to wtedy nie będzie niczego bardziej bezpiecznego niż kryptowaluty.

 

 

 

Oczywiście na ten moment mogą się wydarzyć dwa scenariusze. Ponieważ w ostatnim czasie w stanach zniesiono tzw. neutralność sieci, to w mojej ocenie jest to przygotowanie się rządu amerykańskiego do zablokowania ludziom możliwości “kopania” kryptowalut. Dodatkowo jeżeli nagle Apple czy Google dostaną “rozkaz” usunięcia ze swoich sklepów aplikacji do obsługi giełd, czy portfeli kryptowalutowych to rynek będzie “pozamiatany”. Drugi scenariusz jest taki, że w którymś kraju, który posługuje się jedną z głównych walut świata (np. EUR lub USD) dochodzi do sytuacji, że ludzie wypłacili więcej niż 3,5% swoich środków z systemu bankowego i bank przestaje wypłacać kolejne pieniądze. To jest wyraźny sygnał, że za chwile będzie trzeba dodrukować pieniądze, więc można się spodziewać inflacji, więc trzeba uciekać ze swoimi pieniędzmi w inne alternatywy.

Jeżeli zrobi się z tego jakaś panika i masowe zjawisko to cena Bitcoina może urosnąć nawet i do 100 tys. USD.

To może być coś znacznie gorszego niż rok 2008 bo wtedy system nie upadł - ponieważ ludzie nie mieli alternatywy to rządy różnych państw musiały ratować swoje systemy bankowe. Obecnie jest jednak alternatywa - są to kryptowaluty - czyli miejsce gdzie można trzymać swoje pieniądze niezależnie od “obecnego systemu” finansowego. Generalnie ratuj się kto może!