Na początek szybkie wyjaśnienie co to jest dochód minimalny lub zwany także bezwarunkowy dochód podstawowy - dla tych co nie wiedzą - z pewnością wam sie spodoba. Po prostu dostajecie kasę za to, że nie pracujecie. Każdy obywatel, niezależnie od swojej sytuacji materialnej, otrzymuje od państwa jednakową, określoną ustawowo, kwotę pieniędzy na godne życie. Bez fajerwerków i wakacji na Majorce ale jak komuś się po prostu nie chce pracować, nie uważa że ciężka praca uszlachetnia czy nie ma po prostu takich ambicji to chyba wakacje na Majorce nie będą jakimś tematem, o który warto kopię kruszyć. W moim rozumieniu znaczy to tyle - stać kogoś na jedzenie dla siebie i dla rodziny - tylko nie suchy chleba ale normalnie codziennie kotlet schabowy lub mielony, stać go na edukację dzieci w państwowych szkołach - powiedźmy, że generalnie edukacja powinna być darmowa do 16 roku życia dla wszystkich - ta jak w Finlandii, stać go na podstawową wersję Play Station model z drugiego obiegu lub chodzenie na mecze swojej ulubionej drużyny piłkarskiej raz w tygodniu - byleby nie był to Real Madryt bo ich stadion Was wszystkich nie pomieści.

Generalnie chleba i igrzysk, a ja do tego dołożę jeszcze edukację dla dzieci.

Dlaczego wogóle o tym wszystkim piszę w sobotę rano. Po pierwsze dlatego, że po całym tygodniu chorowania wreszcie zacząłem dochodzić do siebie więc mam dobry humor. Po drugie dlatego, że kolega zapytał na Facebook, że rozważa oddanie głosu na partę lewicową ale ma problem z dochodem minimalnym bo nie rozumie dlaczego ten dochód powinien płacić dla tych śmierdzących leni, którym nie chce się pracować - tak dokładnie nie napisał ale podkolorowałem, żeby się lepiej czytało - jak ktoś ma już wyższe ciśnienie to lepiej się skoncentruje na dalszej części tego wpisu.

Aaaa... no i znowu chodzi o to, że ten wpis jest ostrzeżeniem, żeby czasem nie oddać głosu na partię Razem, która wcale nie jest lewicowa tylko populistyczna! Poniżej moja odpowiedź na jego pytanie.

Myślę, że te partie niby lewicowe jak Razem to po prostu partie populistyczne i oni sami nie rozumieją dlaczego ma być ten dochód minimalny ale ludziom się podoba więc tak trzeba opowiadać, żeby zebrać głosy w wyborach - ergo - nawet jak masz poglądy lewicowe to głos oddany na nich będzie głosem zmarnowanym. Ja osobiście, jako przedsiębiorca, jestem za dochodem minimalnym z prostego powodu - nie wszyscy ludzie są takiej samej konstrukcji psychicznej i fizycznej, a co więcej ta konstrukcja może się zmieniać w czasie.

Po prostu nie wszystkim musi chcieć się ciężko pracować, a nawet nie tyle ciężko tylko wkładając w to serce. Dla mnie praca bez zaangażowania jest nic nie warta bo długoterminowo robi przedsiębiorcy więcej kosztów niż korzyści. Praca będzie przywilejem za chwilę bo jest jej coraz mniej, a w nowych obszarach nie przybędzie tyle ile w starych ubędzie. Także ja chętnie tym, którzy nie czują, że praca jakoś ich szczególnie uszlachetnia - czyli po prostu im się nie chce - bym płacił ten dochód minimalny w takiej wysokości, żeby było ich stać na normalne życie bez wielkich frustracji.

Media tutaj mogą wreszcie zacząć odgrywać fajną rolę bo ludzie aspirują do tego co tam widzą w tym telewizorze więc może zacznie im się bardziej chcieć. A teraz dlaczego partia Razem to nie jest lewica - prawdziwa lewica traktuje ludzi na równi - przedsiębiorca tak samo jak homoseksualista też jest człowiekiem takim samym jak pracownik - tylko ma ochotę coś sobie wybudować (jakąś tam firmę), bo ma jakąś pasję i chce mu się bardziej. A partia Razem nie traktuje przedsiębiorcy jak równego tylko jak wroga i ciemiężyciela ludu pracującego głosząc swoje herezje o umowach śmieciowych. Ich myślenie jest proste - staniemy w obronie pracowników to oni oddadzą na nas swój głos. 

Ja osobiście jako osoba zatrudniająca ponad 100 pracowników wolałbym więc mieć bardziej elastyczne możliwości zatrudniania i zwalniania bo kiedy jak kiedy ale w obecnych czasach zwinność (ang. agile) to podstawa. W zamian za tą elastyczność chętnie będę płacił ludziom dochód minimalny za to, żeby ani mnie, ani żadnemu innemu przedsiębiorcy nie przeszkadzali budować firmy jak im się po prostu nie chce pracować. Ja to akceptuje - nie każdy musi być takim świrem jak ja, że chce mu się tyrać.