Szara strefa to w mojej ocenie 50% naszej gospodarki. Ale w sumie się nie dziwię bo jaką motywację ma przeciętny przedsiębiorca, który ledwo co wiąże koniec z końcem do tego, żeby płacić podatki?

W ciągu kilku ostatnich lat był wysyp firm, które reklamowały się, że dzięki nim nie zapłacisz ZUS. Oczywiście oferowały możliwość zarejestrowania firmy w innym kraju. W ciągu ostatnich kilku lat w różnych krajach typu Słowacja, Niemcy, czy Anglia otworzyło się kilkaset tysięcy firm, których właścicielami są Polacy Oczywiście niektóre z tych firm otworzyły się w tych krajach bo w tych krajach świadczą usługi - to tyczy się przede wszystkim Anglii i Niemiec. Jest sporo naszych rodaków, którzy tam pracują więc to nie jest nic dziwnego, że otwierają tam firmy. Jesteśmy przecież przedsiębiorczym narodem.

W ubiegłym tygodniu był wyrok sądu pierwszej instancji, w sprawie gdzie ZUS pozwał przedsiębiorcę prowadzącego działalność w Anglii. Przedsiębiorca przegrał bo nie był w stanie wykazać, że w jakimkolwiek zakresie jego firma działa w Anglii. ZUS żądał przedstawienia biletów lotniczych, faktur wystawionych klientom Angielskim, jakiegokolwiek potwierdzenia pobytu na terenie Anglii gdzie przedsiębiorca miał zarejestrowaną firmę. Przedsiębiorca nie był w stanie oczywiście przedstawić żadnego dowodu dlatego przegrał sprawę w sądzie.

A co by było gdyby przedstawił te dowody? Jaki problem stworzyć pozory? Jaki problem 2-3 razy do roku polecieć do Londynu tanimi liniami lotniczymi? Jaki problem znaleźć firmę w Anglii, której wystawimy kilka lipnych faktur?

Oczywiście ZUS po wygranej sprawie zapowiedział rozpoczęcie krucjaty przeciwko tego typu przedsiębiorcom, którzy rejestrują swoje firmy w innym kraju tylko po to, żeby nie płacić składek. Pewnie to samo może zaraz zrobić Urząd Skarbowy. Czy krucjaty przeciwko przedsiębiorcom to jest rzeczywiście rozwiązanie tego problemu? Moim zdaniem problem leży zupełnie gdzie indziej.

Jeżeli w Polsce składka na ZUS wynosi ponad 1.200 zł miesięcznie, a w Anglii przedsiębiorca płaci coś w okolicach 12 funtów, czyli jakieś 60 zł. Jeżeli w Anglii kwota wolna od podatku wynosi prawie 50 tys. zł rocznie, a u nas jest to kilka tysięcy złotych. Jeżeli otworzenie firmy w Anglii kosztuje tyle co miesięczna składka ZUS w Polsce, to matematyka jest tutaj bezlitosna.

Można oczywiście odwoływać się do patriotyzmu, uczciwości, etyki i innych tego typu argumentów, że jak ty nie płacisz składek ZUS to twoja mama nie dostanie emerytury, a inni przedsiębiorcy będą przez ciebie musieli płacić wyższe składki. Tylko jeżeli ktoś nie jest patriotą, a o etyce nie słyszał to nadal będzie kombinował. 

Podobno ZUS zadaje 12 pytań, które rozkładają każdego przedsiębiorcę oszusta - można je znaleźć w Internecie. Jeżeli ktoś twierdzi, że mieszka w Anglii to wtedy proszą go o rachunki za prąd, telefon, internet itd. Oczywiście zdobycie tych wszystkich dokumentów jest uciążliwe. Tu rodzi się pytanie w głowie przedsiębiorcy - może lepiej przeprowadzić się do tej Anglii i tam mieszkać, tam świadczyć usługi i rozliczać się z tamtejszym Urzędem Skarbowym i ZUSem. Ludzie płacą za usługi w cywilizowanej walucie, usługi są dużo droższe, a mieszkać można gdzieś w tańszej dzielnicy.

Z Polski do tej pory wyjechało ponad 3 mln osób. Odczuwamy to każdego dnia szukając jakiegoś fachowca, który naprawi nam pralkę, elektryka, czy programisty - jest z nimi problem bo ich brakuje. Deficyt samych programistów w Polsce sięga 100 tys. osób. O jednego programistę walczy teraz równocześnie 5 firm. 

Ja oczywiście nie popieram takich przedsiębiorców, którzy otwierają fikcyjne działalności w innych krajach i w ten sposób unikają płacenia składek ZUS, czy podatków ale w jakiś sposób ich rozumiem. Jeżeli gdzieś w zasięgu kilku godzin lotu samolotem jest raj, w którym składki ZUS są niższe, kwota wolna od podatku dużo wyższa, a ludzie płacą za usługi dużo więcej i to w cywilizowanej walucie, to dlaczego mam mieszkać w Polsce? Do tego dochodzi jeszcze opresyjny aparat skarbowy, który robi krucjaty przeciwko przedsiębiorcom, a w innym kraju może być pomocny urzędnik, który doradzi jak zrobić, żeby zapłacić mniejszy podatek. Ktoś się dziwi temu co napisałem? Tak dokładnie to działa w Anglii. Urzędnik kontrolujący firmę jeżeli widzi, że dana firma mogła gdzieś zapłacić mniej podatku to sugeruje takie rozwiązanie.

Mam wrażenie, że osoby rządzące naszym krajem teraz, czy przez ostatnie 8 lat zupełnie nie rozumieją tej sytuacji. Zupełne niezrozumienie jest też wśród urzędników skarbowych ale im się nie dziwię bo oni nie tworzą prawa i zasad ale są urzędnikami, którzy mają wykonywać swoją robotę. 

To podejście rządzących i urzędników tworzy pewien paradoks - w naszym kraju bezpieczniej działać na czarno niż prowadzić własną działalność gospodarczą. Jeżeli działam na czarno to mogę się tylko bać życzliwych sąsiadów, którzy życzliwie doniosą, że kupiłem sobie nowy samochód, a przecież ja nie pracuje. Do tego oczywiście człowiek może się przygotować - każdemu może przytrafić się wygrana w kasynie albo może kupić jakiś obraz nieznanego artysty i sprzedać go z zyskiem po 6 miesiącach bez podatku. Ktoś powie no tak ale jak ktoś działa na czarno to nie jest ubezpieczony i jak coś mu się stanie to ma przerąbane. Jeżeli zatrudnię się fikcyjnie na najniższą pensję krajową to za jakieś 300 zł mam załatwione składki ZUS i mogę sobie dalej działać bezpiecznie na czarno.

Jeżeli mam własną działalność to wystawiam się po całości. Od razu jestem na radarze wszystkich służb, które z góry traktują mnie jak złodzieja, który na pewno coś nakombinował i na 100% damy radę mu coś udowodnić. Przecież przepisy zmieniają się u na tak często, że aby być z nimi na bieżąco trzeba poświęcać ok 2 godzin dziennie tylko na to, żeby je przeczytać. To nie jest żart - to są wyniki badania, które dają nam 134 miejsce w rankingu światowym odnośnie warunków prowadzenia działalności gospodarczej. Ktoś ma na to czas? Czy ja prowadzę kwiaciarnię, czy firmę doradztwa podatkowego? Chyba prowadzę kwiaciarnię i chciałbym się skupić na kwiatkach.

Drodzy rządzący - zrozumcie wreszcie, że aby przedsiębiorczy ludzie nie uciekali wam z kraju to musicie uprościć cały ten chory system. Trzeba tam wrzucić granat i zbudować wszystko od nowa. Musi być łatwo i przyjemnie, a urzędnik musi być od tego, żeby doradzać i pomagać, a nie być katem, którego celem jest liczba wystawionych mandatów dla przedsiębiorców w danym miesiącu. To jest temat, na którym powinna skupić się opinia publiczna i media - to są rzeczy ważne dla kraju. 

Prawie 70% naszego PKB (Produkt Krajowy Brutto) wytwarzają mali i średni przedsiębiorcy - jest ich prawie 2 mln w naszym kraju. Odpowiadają oni za 80% miejsc pracy. Jeżeli oni wyjadą to nawet podatek od banków, czy sklepów wielkopowierzchniowych nie pomoże wam w zasypaniu dziury w budżecie!

Drogi rządzie - macie większość w parlamencie i macie swojego prezydenta. Za 4 lata nie będzie wymówek i nie będzie zwalania winy na złego koalicjanta, który robił wam pod górkę. Weźcie się za stworzenie warunków do tego, żeby Polacy chcieli prowadzić swoje firmy w Polsce. Te 500 zł na dziecko nie rozwiąże problemu demograficznego bo te dzieci musiałyby się od razu rodzić w wieku 16 lat, żeby to rozwiązało nasz problem. 

Rozwiązanie problemy finansów publicznych jest w zasięgu ręki. Skończcie z opresyjnym aparatem skarbowym, zróbcie abolicję podatkową, zmniejszcie podatki, zwiększcie kwotę wolną od podatku. Pozwólcie ludziom wyjść z szarej strefy. Zamiast nawalać w banki podatkiem to dogadajcie się z nimi, żeby wreszcie zaczęły traktować przedsiębiorców na takich samych zasadach na jakich traktują ludzi zatrudnionych na umowę o pracę. Paranoją jest, że dla banku przedsiębiorca, żeby dostać kredyt musi zatrudnić się w firmie u kolegi na 3 miesiące, żeby zrobić sobie zdolność kredytową. Czy naprawdę bezpieczniejszy jest kredytobiorca zatrudniony na umowie o pracę niż przedsiębiorca? Jeżeli uczciwie pracując i płacąc podatki banki zaczną mnie jako przedsiębiorce traktować poważnie i będę miał zdolność kredytową to będę miał większą motywację do tego, żeby działać uczciwie.

Kończymy więc z KODem, Smoleńskiem i 500 zł na dziecko i bierzemy się za poważne problemy gospodarcze bo za chwile nie będzie co zbierać naszej gospodarki.

*) Ten ładny obrazek do niniejszego wpisu - niestety nie byłem w stanie ustalić jego autora. Jak się znajdzie to prośba o kontakt.