Wybudowane zostały autostrady. Uruchomiona została szybka kolej łącząca główne miasta. Jesteśmy zieloną wyspą Europy. Jest super! Tak mówią nam media nazywane przez prawicę i antysystemowców mediami reżimowymi. Z drugiej strony media prawicowe cały czas trąbią o tym jak jest źle. Na każdym kroku przekręty rządzących narażające Polskę na miliardowe straty i niezadowolenie społeczeństwa. Ja osobiście wymiękam. Brak obiektywnych mediów to jest chyba to co mnie osobiście najbardziej wkurza.

Żeby ustalić strategię trzeba najpierw przeanalizować otoczenie w jakim znajduje się nasz kraj oraz sytuację wewnętrzną. Zacznijmy może od tego drugiego aspektu na samym początku.

Wybudowane zostały autostrady. Uruchomiona została szybka kolej łącząca główne miasta. Jesteśmy zieloną wyspą Europy. Jest super! Tak mówią nam media nazywane przez prawicę i antysystemowców mediami reżimowymi. Z drugiej strony media prawicowe cały czas trąbią o tym jak jest źle. Na każdym kroku przekręty rządzących narażające Polskę na miliardowe straty i niezadowolenie społeczeństwa. Ja osobiście wymiękam. Brak obiektywnych mediów to jest chyba to co mnie osobiście najbardziej wkurza. 

No dobrze - to jaka jest właściwie sytuacja naszego kraju. Jest dobrze, czy jest źle? Moim zdaniem teraz jest dobrze - ba nawet bardzo dobrze - tak dobrze jak za Gierka. Dług publiczny rośnie jak na sterydach, już za bardzo nie mamy czego sprzedać bo 98% spółek przeznaczonych do prywatyzacji się sprywatyzowało. Absolutnie nie jestem przeciwnikiem prywatyzacji! Ale przykre jest to, że całkowite wpływy z jej przeprowadzenia wyniosły nieco ponad 150 mld zł. Dla ułatwienia czy to dużo, czy mało podpowiem, że zyski wszystkich małych i średnich firm w Polsce rocznie wynoszą ok 120 mld zł więc w mojej ocenie jest to bardzo mało. Ale trudno - więcej się nie dało wyciągnąć i to byłbym w stanie przeboleć gdyby te 150 mld było wykorzystane w jakiś strategiczny sposób. A strategii brak. Polska nie ma strategii. 

Sprzedaż Polskich Kolei Linowych (PKL) przez PKP:
PKP sprzedało za ok 200 mln zł spółkę PKL, która m.in. jest właścicielem kolejki na Kasprowy Wierch. Cena, którą otrzymali jest całkiem dobra bo spółka wypracowywała ok 9 mln zł zysku rocznie. Oczywiście media prawicowe demonizowały całość sytuacji pisząc o przekręcie PO, które sprzedało za bezcen spółkę, która zarabia 50 mln zł rocznie. Ważne jest słowo “zarabia”, które sugeruje zysk - oczywiście nie był to zysk, a przychód, a to jest znacząca różnica.

Wyprzedajemy swoje najcenniejsze aktywa - bo jako ze spółkami państwowymi nikt nie potrafił sobie z nimi poradzić, a pieniądze z ich sprzedaży przeznaczamy na zasypywanie kolejnych “dołów”. Gdyby nie kasa z UE (Unii Europejskiej), którą dostajemy to już pewnie w latach 2006-2010 byłaby tragedia. Dlatego z jednej strony rozumiem rząd PO-PSL, który znacjonalizował OFE (Otwarte Fundusze Emerytalne) po to, żeby spełnić wymogi UE aby ta uruchomiła nam kolejną rundę finansowania. Oni walczą o to, żeby to wszystko nie “przewróciło się”  przed końcem ich kadencji, bo jak się przewróci to będzie ciężko wygrać kolejne wybory. A wiadomo, że nie chodzi o interes kraju tylko o to, żeby jak najdłużej utrzymać się przy korycie. Na tym polega ta gra gdzie obywatel jest zwykłym pionkiem. Oczywiście OFE zgarniały za dużo kasy w ramach opłat za zarządzanie i nie do końca inwestowały tak jak powinny ale sama idea istnienia OFE była słuszna i trzeba było tylko delikatnie zmienić zasady ich funkcjonowania, a nie od razu likwidować.

Napisałem, że z jednej strony rozumiem rząd PO-PSL, że zlikwidował OFE to teraz wyjaśnię z co jest z drugiej strony. Skąd się biorą pieniądze w naszym kraju? Oczywiście można myśleć, że rząd je drukuje i jest wszystko w porządku ale tak nie jest. 

Każde państwo w tym także Polska działa na takich samych zasadach jak działają firmy. Państwo tak samo jak firma musi generować przychody. Są kraje takie jak Rosja, Arabia Saudyjska, czy Norwegia, które mają fajne aktywa w postaci ropy, czy gazu, które sprzedają i z tego zarabiają kasę. Teraz wystarczy tylko, żeby nie mieli zbyt dużych kosztów i jako kraj zarabiają (przychody - koszty = zysk). Oczywiście upraszczam, żeby było przystępnie dla wszystkich. 

Czy Polska ma takie aktywa jak ropa, czy gaz? Zaraz ktoś powie - no tak - mamy gaz łupkowy … albo jeszcze lepiej - górnictwo. Górnictwo to tylko 3% naszego PKB (Produktu Krajowego Brutto), a gaz łupkowy to może i fajnie ale bym raczej nie budował przyszłości naszej gospodarki w oparciu o paliwa kopalne bo ich przyszłość nie maluje się jakimiś jasnymi kolorami (patrz: http://read.bi/1DOtvGz). 

Ktoś powie, że w Polsce mamy kasę bo mamy firmy, które tutaj płacą podatki, zatrudniają ludzi, którzy też płacą podatki i wydają te zarobione pieniądze w kraju. Czy nie wygląda to jak “mielenie” cały czas tej samej mąki w młynie? Czy strategię gospodarczą można opierać tylko o konsumpcję wewnętrzną, czyli o to co kupują obywatele. Czy jakbym miał restaurację, w której jedliby tylko moi pracownicy to miałaby ona prawo przetrwać? Czy Google, Facebook, czy Apple płacą podatki w USA? Nie! Każda z tych spółek robi ekstremalne optymalizacje podatkowe wykorzystując wszystkie legalne sposoby po to, żeby ich akcjonariusze dostali jak największy “zysk” w postaci wypłacanej im dywidendy. Oczywiście w ramach lokalnej polityki USA zachowanie korporacji, które nie płacą podatków w Ameryce jest piętnowane ale to jest populizm w ich wydaniu. Oni wiedzą, że nie ważne gdzie dana firma płaci podatki - ważne komu wypłaca dywidendę. A amerykańskie korporacje wypłacają dywidendę do amerykańskiego emeryta - za pośrednictwem amerykańskich funduszy emerytalnych. Upssss… w Polsce niedawno ktoś je zlikwidował.

Skąd wezmę się pieniądze na przyszłe emerytury dla Polaków. Od lat działało to w taki sposób, że pracujący wpłacali składki na tych co są już na emeryturze. Tylko obecnie przyrost naturalny raczej nie powala, a wielkość emigracji i to nie takiej zarobkowej (zarabiam tam wydaje w Polsce) tylko takiej na stałe (ponad 70% osób zostaje tam gdzie wyemigrowało) nie sprzyja temu, żeby było komu płacić na emerytury przyszłych emerytów. Ale zaraz. Dlaczego tylu ludzi wyjeżdża z naszego kraju, a tu w kraju mamy nadal bezrobocie? Hmmm… pomyślmy. Może dlatego, że globalnie na świecie jest tej pracy mniej bo jest coś takiego jak wzrost efektywności pracy, czyli każda firma robi wszystko, żeby do wytworzenia tego samego produktu lub usługi potrzeba było mniej ludzi. W nowych sektorach tej pracy nie powstaje wystarczająco dużo. Bezrobocie 50% w perspektywie 10-15 lat jest nieuniknione. Czy nasza gospodarka jest na to gotowa?

Dlatego nie ma co się cieszyć, że kolejna korporacja amerykańska typu Google, czy Amazon otwiera swój oddział w Polsce i da pracę kilkuset albo kilku tysiącom Polaków. Bo oni tych ludzi niedługo nie będą już potrzebowali bo zastąpią ich technologią zasilaną energią słoneczną - już Elon Musk z TESLA o to wszystko zadba. A w międzyczasie polskie firmy, które miałyby szansę się rozwinąć na rynku globalnym i zapewnić, żeby kasa płynęła szerokim strumieniem do Polski, będą musiały konkurować o lokalne zasoby z gigantami z zza oceanu. Walka jest trochę nierówna. Bo chyba każdy chciałby pracować dla Google czy Facebook, a pozatym oni są w stanie przebić stawkę każdej polskiej firmy - bo to oni zarabiają obecnie miliardy i ich na to stać. Oczywiście z punktu widzenia właścicieli polskich firm technologicznych “podgryzających” Google jest jeszcze jedno rozwiązanie - sprzedać się do amerykańskiej korporacji. 

Nie uważam tego jako czegoś złego co należy piętnować - co więcej wydaje mi się, że wiem jakie jest tego źródło, że marzeniem większości przedsiębiorców technologicznych w Polsce jest to, żeby “na koniec dnia” kupił ich ktoś z zagranicy, a najlepiej, żeby to było Google albo Facebook. Pierwszy powód jest taki, że w ramach struktur tego typu jak Google, czy amerykańskie fundusze inwestycyjne nasz projekt może wejść na zupełnie inny poziom. Dlaczego jednak nie mamy tak jak przykładowo u naszych zachodnich sąsiadów chęci rozwijania wielopokoleniowych firm rodzinnych? Moim zdaniem chodzi o strach. Jeżeli u nas przedsiębiorca nie jest szanowany, bo od 25 lat budowany jest wizerunek prywaciarza, który musiał ukraść pierwszy milion albo dorobił się na układach bo każdy przedsiębiorca to oszust i złodziej. Całość ustawy o działalności gospodarczej i prawa podatkowego skonstruowana jest właśnie na tym założeniu. Państwo walczy ze złodziejem przedsiębiorcą. Politycy wykorzystują w swojej retoryce mit prywaciarza do populistycznej komunikacji z ludem i walki o jego interesy. To wszystko buduje podświadomy strach i chęć sprzedaży biznesu przy najbliższej nadarzającej się okazji. To motywuje polskich przedsiębiorców do sprzedaży swoich biznesów.

Jeżeli w ciągu 4 najbliższych lat nie będzie drastycznych zmian w dwóch ustawach tj. o działalności gospodarczej i podatkowej to w ciągu 10 lat nie będzie co zbierać z naszej gospodarki. Emerytury dla obecnych emerytów będą głodowe, a dla nowych emerytów może ich zabraknąć - no chyba, że szybko nauczymy się mówić po niemiecku. Pierwszy krok to zmiany ustawy o działalności gospodarczej - musi tam znaleźć się zapis o interpretacji wszelkich wątpliwości w przepisach na korzyść przedsiębiorcy. Ta zmiana powinna wymusić zmianę prawa podatkowego bo już nie będzie uzasadnienia dla jego jeszcze większego komplikowania - wreszcie będzie można uprościć podatki. Obydwie te rzeczy powinny zmienić podejście urzędników do przedsiębiorców - wreszcie przestaną ich z założenia traktować jak oszustów i złodziei. To powinno też przyczynić się do zmiany retoryki polityków, a finalnie do zmiany mentalności narodu. Dzięki temu poprawią się warunki prowadzenia działalności w Polsce bo stanie się to kraj przyjazny przedsiębiorcom. Wcale nie chodzi tu o niskie podatki tylko o klimat do prowadzenia firmy. Wreszcie będzie można przestać się bać i skupić się w 100% na rozwijaniu biznesu zamiast na walce z urzędnikami. Urzędnicy będą po to, żeby nam pomagać - tak jak to się dzieje w Anglii - tam jeżeli urzędnik na kontroli widzi, że przedsiębiorca nie zastosował jakiejś ulgi, która mu przysługuje to sugeruje mu, żeby taką ulgę wykorzystał. Czy ktoś słyszał o takim podejściu w naszych urzędach? Oczywiście trochę to wszystko uprościłem ale to wszystko może się wydarzyć. Nie wydarzy się jednak jak nadal będziemy głosowali za obecnym układem bo to oznacza, że przyznajemy, że wszystko jest super - tak dalej trzymać.

No dobra, a teraz wyjaśnienie dlaczego głosowałem na Kukiza i nadal uważam to za słuszną decyzję. Tak jak napisałem powyżej mamy maksymalnie 4 lata na radykalne zmiany. Jakikolwiek kandydat z obecnego układu PO-PSL-PiS oznacza, wybór kogoś kto myśli interesem swojej partii, a nie interesem narodu. Interes partii jest prosty - utrzymać się jak najdłużej u koryta. Kukiz z pewnością jest ekstremalnym patriotą i prędzej sam od ust sobie odbierze jak da skrzywdzić swoją ukochaną Polskę. Widząc jego dwucyfrowe poparcie w sondażach uznałem to za wielką szansę. Szansę aby głową państwa został ktoś, kto myśli interesem narodu, a nie interesem swojej partii. Kandydaci pseudo-antysystemowi jak Korwin wiedząc, że nie mają jakiejkolwiek szansy, pokazali na czym im tak naprawdę zależy - pokazali, że są zwykłymi karierowiczami, którym zależy tylko na władzy. Jakby zależało im na zmianach to by oddali swoje głosy Kukizowi i teraz druga tura wyglądałaby zupełnie inaczej. Prezydent nie musi być omnibusem. Prezydent nie musi być nawet wytrawnym politykiem. Prezydent ma bardzo ograniczoną rolę w naszym kraju ale może ją wykorzystać albo do umacniania swojej partii albo do działania w interesie narodu. Dlatego oddałem mój głos na prezydenta, który nie ma interesu partyjnego, ani nie jest też karierowiczem - oddałem głos na kogoś kto myśli interesem kraju i narodu.