Inteligencja to zdolność dostosowania się do zmieniających warunków otoczenia. Tworząc sztuczną inteligencję nie powinniśmy się więc starać odtworzyć naszej własnej, ludzkiej inteligencji. To nie chodzi o to jak ludzki mózg przechowuje wspomnienia, czy podejmuje decyzje. Tu chodzi o to, żeby stworzyć organizm z imperatywem przetrwania w pewnym zdefiniowanym środowisku. Organizmy na ziemi, która jest właśnie takim zdefiniowanym środowiskiem, miały miliardy lat by stać się tym czym są obecnie. Stworzony został cały ekosystem relacji, którego człowiek ze swoją inteligencją jest tylko drobnym elementem. Dlaczego wszystkie podejścia do stworzenia sztucznej inteligencji zakładają więc odtworzenie tylko tego jednego elementu całego ekosystemu?

Moim zdaniem trzeba całkowicie zmienić podejście. Sztucznej inteligencji nie da się stworzyć - sztuczną inteligencję należy wyhodować tworząc dla niej cały ekosystem, a potem tylko w tym środowisku przyspieszyć ewolucje maksymalnie jak się da i obserwować co się wydarzy. Z pewnością jedno środowisko i jego ewolucja to za mało bo koniec danej cywilizacji może nastąpić zanim pojawi się tam inteligencja. Środowisk musi być wiele, ich liczba musi dążyć do nieskończoności i być tylko zakeżna od dostępnych mocy obliczeniowych. W każdym środowisku muszą być zasady, muszą być organizmy i muszą być zależności między nimi. Organizmy muszą mieć zmysły, żeby komunikować się ze środowiskiem. Organizmy muszą się ze sobą łączyć i muszą mutować w przypadkowy sposób - tak jak to się dzieje w naturze. W latach 70-tych odkryto pewien gatunek jaszczurek, którego ewolucja przebiegała całkowicie w środowisku bez dosępu światła - zdumiewające było to, że jaszczurki nie miały oczu - bo w ich środowisku ten organ okazał się być zbędny. Z tych mutacji muszą powstawać nowe cechy tych organizmów i one wystawione na działanie czynników danego środowiska muszą decydować, czy dany organizm przeżyje w nim czy nie. Tylko najsilniejszy przeżywa - ale niestety się starzeje więc musi łączyć się z innym organizmem, żeby przekazać swoje cechy. A w zasadzie nie przekazać tylko połączyć z innym organizmem na zasadach tworzenia potomstwa. Cechy potomstwa powinny być losową wypadkową cech jego rodziców, a rodzice powinni dobierać się w pary na podstawie jakichś cech dominujących obecnie w środowisku, które statystycznie dają największe szanse przetrwania. 

Wyobraźmy sobie ten proces przyspieszony miliardy razy i przebiegający w miliardach środowisk jednocześnie. Przecież prędzej czy później "na którejś planecie musi pojawić się życie". To wszystko jest możliwe. Te ekosystemy należy stworzyć cyfrowo tak samo jak organizmy. Ich cechy to kod DNA tworzony w ramach łączenia i interakcji. Oczywiście mam w świadomości istnienie algorytmów genetycznych ale tu chodzi mi o kompleksowe podejście do stworzenia całego ekosystemu, w którym można będzie wyhodować sztuczną inteligencję.

Musiałem to z siebie wyrzucić bo bez sensu leży w mojej głowie. Może kogoś do czegoś zainspiruje bo sam nie mam na razie czasu, żeby się tym zająć, a wydaje mi się, że może to być ciekawy kierunek.

Update 2015-03-21:

Już wiem jak stworzyć imperatyw przetrwania, który jest głównym motorem do rozwoju. Po prostu dany organizm musi być zaprogramowany na zóżywanie się w taki sposób, żeby umierał. Imperatyw przetrwania jest więc głównym motorem do rozwoju - rozwoju w taki sposób aby na koniec nie umierać. 

Mam w świadomości algorytmy ewolucyjne ale one zakłają tylko rozwój danej encji np. przy odwzorowaniu mózgu. W moim podejściu wolałym jednak podejść do nich szerzej - w taki sposób, żeby była ewolucja całego eko-systemu "relacji społecznych" pomiędzy encjami.